Informacja

Ten blog powstał na potrzebę zakładki "One-shoty" na blogu http://hp-i-cena-prawdy.blogspot.com ;)
Mimo wszystko żywię szczerą nadzieję, że będzie on Wam miłym towarzyszem na nudne chwile ;)
Pozdrawiam serdecznie, Sakk <3

środa, 8 sierpnia 2012

Świadoma decyzja.



Jeden z tworów mojego wykonania pt. "Świadoma decyzja" - tzw. One shot ;)
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. :)
Pozdrawiam serdecznie.

- Chcę dokonać wyboru - oświadczył z mocą młodzieniec. Aktualnie znajdował się w gabinecie dyrektora Hogwartu, kończąc szósty rok szkolny. Był zdrowym, silnym, w pełni sprawnym chłopcem. Miał wszystko czego chciał. Pieniądze. Ojca chrzestnego i jego chłopaka. Rodzinę Weasley'ów, zastępującą mu własną. Przyjaciół. Nawet zdobył miłość swojego serca - Ginny Weasley. Nie okazało się to co prawda trudne, skoro sama do niego podeszła i poprosiła o chodzenie, ale było, nie było - posiadał kochającą dziewczynę. Nie miał jedynie możliwości wyboru. Dlatego postanowił to zmienić.
- Nie bardzo rozumiem o co mnie prosisz, mój drogi chłopcze - przyznał dyrektor owej szkoły. Jego zaskoczony głos łamał się, ukazując jak bardzo niespodziewane było to oświadczenie. Zielone oczy koloru klątwy uśmiercającej zetknęły się z błękitnymi. Chłopiec uśmiechnął się z pobłażaniem, przechylając głowę.
-Wszyscy mówią mi, że On jest zły. Dlaczego więc nie mogę sam tego sprawdzić? - zadał pytanie, które według niego było retorycznym. Nie zauważając więc, że Albus stara się coś wtrącić, kontynuował. - Dlatego pragnę dokonać wyboru - wytłumaczył.
- Ale... Harry, chłopcze, zastanów się. Jeżeli znajdziesz się tam...
Potrząsnął głową, ucinając mu.
- Zdecydowałem już. Chcę. Dokonać. Wyboru.
Nie widząc żadnej reakcji ze strony Dumbledore'a, dodał:
- Skoro rzeczywiście tamta strona jest taka zła, to nie powinien się pan obawiać. Ostatecznie wrócę tutaj.
Dalej nic.
- Chcę.
Cisza.
- Wyboru.
Nic.
- Teraz.
Zmarszczył brwi. TO było już co najmniej niepokojące. Albus Dumbledore siedział na swoim fotelu z otwartymi szeroko ustami i oczami, wpatrując się w niego w szoku i przerażeniu.
Nie przeżyje tego, pomyślał dyrektor. 
Harry westchnął, przeczesując dłonią włosy.
- Zasnął - wymamrotał. - Cholerny pryk zasnął.
Pokręcił głową, wstając i wychodząc.
Już postanowił.

******

- Ty chcesz CZEGO?
- Dokonać wyboru - powtórzył coraz bardziej zirytowany. Stał właśnie przed obliczem Voldemorta, próbując tłumaczyć wszystko. Po raz trzeci.
Czy ludzie na starość robili się tacy niewyrozumiali?
- Ty... Nie możesz dokonywać wyboru, Potter.
- Dlaczego niby?
Znowu to samo. Czemu powtarzają ten dialog ciągle i ciągle od nowa?
A może to skleroza? Skoro tak, to powinien być chyba... Cóż, współczujący.
Zerknął na Riddle'a, siedzącego na swoim tronie i wpatrującego się w niego niepewnie. Chwilę potrwało zanim dostatecznie zmusił usta do wygięcia się i posłania mu najszczerszego uśmiechu, jaki posiadał w zanadrzu.
- Chcę dokonać wyboru - wyjaśnił łagodnie. - Chciałbym zobaczyć w jakich warunkach pracujesz, co robisz codziennie, poznać twoje najskrytsze plany i marzenia... Wszystko, co tylko może mi pomóc w zdecydowaniu się.
Czerwonooki Gad zamrugał skonsternowany.
- A może chciałbyś obejrzeć lochy? Albo... - Zmarszczył nos, zastanawiając się jakie jeszcze pomieszczenia posiadali w tej jakże wielkiej posiadłości. - Albo może Salę Tortur? - zaproponował.
Harry uśmiechnął się promiennie.
To było już coś.
Przynajmniej nie musieli powtarzać swojej konwersacji po raz czwarty.

******

Ty tak zawsze? - zapytał z nutką nagany w głosie Potter, spoglądając jak Czarny Pan unosi z udawaną niechęcią różdżkę, by wymówić zaklęcie. Voldemort zamrugał, zerkając na towarzysza.
- Co masz na myśli? - syknął. Odzyskał już utracony wcześniej rezon. Postanowił pokazać się z jak najlepszej strony. Mrocznej strony. Bo w końcu przewodniczył Mrocznej Stronie więc tylko tę część siebie powinien pokazywać, prawda?
- Och. Jestem tutaj już dwa dni, a ty nie robisz nic poza tym - poskarżył się, wyglądając na odrobinę znudzonego. Po chwili spojrzał na niego zaciekawiony. - Czy kiedyś wypuściłeś swoją ofiarę?
- Co to ma być za pytanie? - oburzył się nie na żarty. - Jakim byłbym Czarnym Panem, pozwalając swojej ofiarze ujść z życiem.
- Nieprzewidywalnym - oznajmił pewnie Harry, uśmiechając się do niego z politowaniem. - Przecież w tym momencie ten człowiek - wskazał ręką na mężczyznę, kulącego się w kącie i oczekującego na, prawdopodobnie, śmierć - wie co go spotka. Gdybyś raz na czas kogoś wypuścił... - Pokręcił powoli głową. - Jesteś nudny, Tom.
- Nie mów do mnie Tom! - wrzasnął, kierując w niego różdżką. - Crucio!
Potter odskoczył w bok, śmiejąc się pod nosem.
- Naprawdę jesteś przewidywalny! - odrzekł rozbawiony. - Wiedziałem, że tak zareagujesz! I wiem co będziesz robił do końca dnia! Zabijesz tego człowieka, uprzednio odpowiednio go torturując, później pójdziesz wymyć się z krwi, następnie zjesz obiad, zwołasz Glizdogona, bo nie będziesz chciał wstawać po książkę; zaczniesz czytać, aż nadejdzie pora kolacji. Po niej z kolei pójdziesz do swojego pokoju, knując straszne plany. I od rana to samo. Wstajesz, jesz śniadanie, zabawiasz się z jakąś ofiarą do obiadu, jesz, czytasz, jesz, knujesz... Czasami zwołujesz jakieś głupie spotkanie Śmierciożerców, przedstawiając im swoje wymyślne plany, których każdy boi się kwestionować dlatego ostatecznie zawsze wychodzi, że wszystko jest wybitnie bystre, podczas gdy kończy się fiaskiem; albo dodasz do swojego planu dnia jeszcze kilka rundek tortur... Same nudy - powiedział, marszcząc nos. - Nawet nie wiedziałem, że życie Czarnego Lorda może być takie... nudne! - zakrzyknął, kręcąc głową.
- Gdzie idziesz, Potter?! Wracaj mi tutaj...!
Ale Harry'ego już nie było. Skorzystał z pierwszej lepszej okazji, wydostał się z dworu i przywołał Błędnego Rycerza.
Voldemort zerknął ze złością na mężczyznę. Zwęził krwistoczerwone oczy w szparki i uniósł różdżkę.
Portos. - warknął, odsyłając go do domu. Uśmiechnął się do siebie z zadowoleniem.
Wcale nie był przewidywalny.

******

- Więc, chłopcze... Jaka decyzja? - spytał z napięciem Albus, wykrzywiając palce u dłoni na wszystkie możliwe strony. Harry uśmiechnął się do niego nieśmiało, jedynie kątem oka zerkając na zebranych ludzi. Odbywało się właśnie spotkanie Zakonu Feniksa.
- Umm... Ja chyba pozostanę po stronie światła - odparł ze smutkiem, wzdychając ciężko. Ron i Hermiona przybili sobie piątki, a Ginny wypuściła powietrze wstrzymywane... Naprawdę bardzo długo.
- Czyli jednak - powiedział z nową pewnością Dumbledore, spoglądając na resztę ludzi. - Czarna strona jest czarna i zawsze taka pozostanie. A oto tutaj siedzi...
- Och, nie - zaprzeczył Harry. - Wcale nie jest taka zła. Na pewno nie w momencie kiedy Tom śpiewa pod prysznicem albo czyta jakąś mugolską książkę, przeznaczoną dla kobiet. Lub udaje, że wymyśla jakieś niecne plany w pokoju, podczas gdy tak naprawdę układa domki z kart.
Wszyscy spojrzeli na niego z oszołomieniem. Jedynie Snape przybrał triumfalną minę.
Wiedziałem, pomyślał Severus. Wiedziałem, że mugolskie karty jako prezent świąteczny mu się spodobają.
- Dlaczego więc... Dlaczego wróciłeś?! - wycharczał tymczasem Albus, który ze zdumienia aż zadławił się swoim cukierkiem cytrynowym. Nikt jednak nie zdawał się chętny do pomocy, kiedy począł kaszleć coraz mocniej.
- Och - zdziwił się. - Czy to nie oczywiste?
- Harry... Dlaczego...
Przewrócił oczami.
- Ron, tam nie było ani trolli, ani przerośniętych pająków, ani trójgłowego psa, ani smoka, ani dementorów, ani nawet jednego testrala! - Zmarszczył czoło w wyraźnym rozdrażnieniu. - Tam było zwyczajnie nudno.
Dumbledore upadł na podłogę, krztusząc się coraz bardziej. Reszta członków wyglądała z kolei na mocno zamyślonych.
- Czyli... Mimo wszystko jesteś z nami, tak?
- Oczywiście, że tak. - Zaperzył się. - Nie zniósłbym takiej nudy. Nie było prawdziwego niebezpieczeństwa. Nie byłoby nawet kogo ratować!
Uśmiechnął się, widząc jak wszyscy radują się tą nowiną.
Unieśli go na rękach, podrzucając w górę, obchodząc wciągającego ze świstem powietrze Dumbledore'a i znajdując sobie dużo miejsca na zabawę.
Ostatecznie mieli po swojej stronie Złotego Chłopca, który wybrał ich w pełni świadomą decyzją.


5 komentarzy:

  1. Uśmiałam się jak głupia;) Normalnie świetny pomysł na one - shot'a. Harry wybiera strony - COOL. Odjazd normalnie.;) Czekam na kolejne one - shot'y.
    Pozdro i weny dużo;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Severus kupujący dla Czarnego Pana mugolskie karty i jego kwestia:``Wiedziałem, pomyślał Severus. Wiedziałem, że mugolskie karty jako prezent świąteczny mu się spodobają.`` To mnie rozwaliło. Super! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Geniusz, moja droga, geniusz!!! ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. z tego mogłoby powstać spoko opowiadanie kilkorozdziałowe ! ; DD

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,
    naprawdę rewelacyjny tekst, u śmiałam się do łez, pomysł cudowny, Harry wybiera strony i stwierdza, że u Voldemorta jest nudno, a Severus i ta myśl, że wiedział, że te mugolskie karty się spodobają dobre, Tom jest bardzo przewidywalny...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń